Kiedy dochodziło do walki wręcz ostrze okazywało się najgroźniejsza i najskuteczniejszą bronią. Jako że ładowanie broni palnej zajmowało sporo czasu nie sprawdzała się ona podczas walki na ograniczonej przestrzeni (chyba że używano jej w sposób niezgodny z przeznaczeniem czyli jako maczugi lub pałki). Natomiast szable i sztylety doskonale spisywały się podczas walki w zwarciu. W broń sieczną uzbrojeni byli zarówno atakujący i obrońcy to też często na pokładach statków dochodziło do zażartych pojedynków. Podstawową bronią piratów był kordelas, szabla o krótkiej głowni wynaleziona przez bukanierów właśnie w celu walki na pokładach statków. Jej krótkie ostrze sprawiało że łatwo można było się nią posługiwać unikając zaplątania w liny czy zablokowania ciosu. Niebagatelne znaczenie miało to że ze względu na swoje rozmiary kordelas można było przymocować
do pasa co nie utrudniało zbytnio poruszania się przy przeskakiwaniu na atakowany statek. W powszechnym użyciu były także sztylety, które miał przy sobie prawie każdy marynarz. W rękach wprawnego nożownika marynarski sztylet był przerażająco zabójczą bronią. Innym narzędziem przystosowanym do walki na morzu był topór abordażowy. Lekki topór osadzony był na długim drzewcu i jak na broń białą miał dość duży zasięg. Warto tu także wspomnieć o innej dość specyficznej broni zwanej szponami kruka. Otóż były to kolce, tak wyważone aby jeden szpikulec zawsze sterczał do góry. Kolce wyrzucano przed abordażem na pokład przeciwnika, a jak powszechnie wiadomo marynarze na statkach pracowali boso, tak więc nadepnięcie na taki szpikulec skutecznie eliminowało człowieka z walki. Jednak podczas walki na pokładzie jako broni można było użyć dosłownie wszystkiego co było pod ręką. Kotwiczek, pałek, butelek, ciężkich bloczków czy haków. Gdy piraci wkroczyli na pokład walka odbywała się na śmierć i życie jako że w przypadku odmowy poddania się nie brano jeńców, toteż obrońcy nigdy nie przebierali w środkach używając wszystkiego co mogło zabić lub zranić atakujących.


