Wspomnienia z porwania

Wiadomości dotyczące pirackich ataków i odkryć dotyczących historii piractwa

Moderator: Jelen

Wspomnienia z porwania

Postprzez admin Sob Sty 30, 2010 9:35 am

Opowiada kpt. ż.w. Marek Niski, który podczas uprowadzenia dowodził supertankowcem „Sirius Star”.


Piracki abordaż

Gdy w listopadzie 2008 r. statek przepływał przez wody w pobliżu Somalii, było tam już bardzo niebezpiecznie, gdyż piraci regularnie atakowali statki. Dlatego „Sirus Star” płynął kursem, który z daleka omijał uznawaną za groźną strefę 300 mil od brzegu. W zbiornikach przewoził ok. 2 mln baryłek ropy, wartej wówczas ok. 100 milionów dolarów.

15 listopada rano wydawało się wszystkim, że statek jest już w pełni bezpieczny - 465 mil od brzegu na wysokości pogranicza wód somalijskich i kenijskich, gdzie wcześniej nigdy nie zdarzały się ataki piratów. Poczucie bezpieczeństwa zwiększała jeszcze piękna słoneczna pogoda, która o tej porze roku jest rzadkością w tamtych rejonach. W czasie spotkania z oficerami z mostku zadzwonił nagle oficer wachtowy, zawiadamiając, że w ślad za statkiem podąża jakaś łódka. Wkrótce okazało się, że łodzie są dwie, a na każdej z nich znajduje się czterech uzbrojonych ludzi. Kapitan zawiadomił brytyjską organizację marynarki handlowej, która zajmuje się m.in. wspieraniem statków atakowanych przez piratów. Nakazał też zwiększyć prędkość. Nie na wiele się to jednak zdało, gdyż łodzie napastników były szybsze.

- Od początku było wiadomo, że tam nam nikt nie może pomóc, bo wszystkie siły marynarki wojennej były zgromadzone w Zatoce Adeńskiej. Zaryglowaliśmy drzwi i przygotowaliśmy na rufie dwa węże z wodą, ale taka walka z ludźmi uzbrojonymi w kałasznikowy nie ma sensu. W tej sytuacji podstawowym i zasadniczym celem jest przetrwanie. To nie są przeciwnicy do godnej i honorowej walki – mówił kapitan Niski.
Wkrótce napastnicy, po aluminiowej drabince z hakiem, wtargnęli na pokład i stanęli przed drzwiami na mostek, na którym zgromadziła się część załogi. Wszystko działo się bardzo szybko, statek opanowali w ciągu godziny.

- Na pokład weszły bose chłystki z zardzewiałymi kałasznikowami i granatnikami RPG. Filipińscy marynarze byli przestraszeni. Zaczęły występować objawy paniki. Udało mi się ich uspokoić. Piraci zaczęli strzelać w powietrze i domagali się, żeby otworzyć im drzwi na mostek. Zrobiłem to, chociaż nie wiedzieliśmy, co zamierzają. Oni byli strasznie zdenerwowani, aż się trzęśli, co jeszcze potęgowało grozę sytuacji. Mogli od razu kogoś zastrzelić, żeby pokazać, że nie żartują, co zdarza się przy takich porwaniach – ocenia Marek Niski.

Trudne życie zakładnika

Na pokładzie „Sirus Star” na szczęście nie doszło do rozlewu krwi. Zgodnie z żądaniem szefa grupy statek został zatrzymany, marynarze wciągnęli na jego pokład dwie pirackie łodzie. Po nerwowych poszukiwaniach na morzu statek odnalazł też i wziął na pokład należącą do napastników trzecią łódkę z zaopatrzeniem. Następnie popłynął na północny zachód w kierunku wybrzeża somalijskiego. Kapitan celowo płynął powoli, żeby na miejsce dotrzeć dopiero 17 listopada rano.

- Nie śpieszyło się nam, bo wiedzieliśmy, że jak długo płyniemy, to jesteśmy im potrzebni. Poza tym chciałem tam dopłynąć za dnia, bo od 20 lat nie robi się tam żadnych poprawek nawigacyjnych na mapach. Nawet jak są jakieś latarnie, to nie działają. Gdy dopłynęliśmy, zatrzymałem statek 5 mil od brzegu, ale oni chcieli, żebym stanął bliżej, tak jak inne jednostki. Nie zdawali sobie sprawy z relacji między zanurzeniem statku, a jego wielkością. Nie zgodziłem się, a oni zarzucili mi, że sabotuję ich polecenia. Otoczyli mnie z bronią i groźnymi minami. Powiedziałem w końcu: zastrzelcie mnie, płyńcie sami, zniszczycie statek, wszystko się zapali i zginiecie. Dopiero to na nich podziałało i dali spokój. Pierwsze doby cały czas spędzałem na mostku, bo zauważyłem, że moja obecność uspokaja napastników – opowiada kapitan.

„Sirus Star” stanął ok. 30 mil od somalijskiej miejscowości Hobyo. Dla załogi zaczęły się trudne dni porwania. Piraci podczas przeszukania kabin ograbili wszystkich z pieniędzy i wartościowych rzeczy. Na czas sprawdzania kabin zgodzili się jedynie odłożyć długą broń, która dodatkowo stresowała marynarzy. Zabrali też pieniądze ze statkowego sejfu, ale tylko tę ich część, której celowo nie ukrył przed nimi kapitan.

Na statku co jakiś czas zmieniali się strażnicy. Załoga miała duże problemy, żeby się z nimi dogadać, bo prawie wszyscy mówili wyłącznie w swoim rodzimym języku.

- Nie potrafili otwierać drzwi i chodzić po schodach. Mieli problemy w orientowaniu się na statku, a my im tego nie ułatwialiśmy i trzymaliśmy zamknięte drzwi. Większość z nich całe swoje życie spędziła w pseudokraju, w którym prawie niczego nie ma. Porozumiewanie się z nimi było bardzo trudne i niebezpieczne. Jak przeszukiwali statek, to stwierdzili, że ukryliśmy przed nimi radiostację, a to był czujnik gazu. To ludzie niezwykle surowi. Spali na pokładzie, prawie nie jedli, cały czas byli pod wpływem narkotyków. Ludzkie życie nie miało dla nich większej wartości – mówił kapitan.

Na zrobionych ukradkiem zdjęciach widać, w jakich warunkach żyli piraci. Pozostały po nich brudne barłogi, wokół których leżało mnóstwo niedopałków, śmieci i resztki jedzenia. Uzupełnienie ich skromnego prowiantu stanowiły kozy, które przywieźli ze sobą na pokład. Co jakiś czas podrzynali gardło jednej z nich i nieśli do statkowej kuchni zalewając po drodze wszystko krwią. Korzystali też z zapasów żywności zgromadzonych na statku, które załoga uzupełniała samodzielnymi połowami ryb. Część prowiantu udało jej się ukryć w maszynowni jeszcze przed wtargnięciem napastników. Skutecznym sposobem na ochronę mięsa okazały się też nalepki z angielskim napisem „pork”, czyli wieprzowina, której nie jadają muzułmanie. Większość piratów nie była jednak zbyt religijna – domagali się alkoholu i tylko niektórzy z nich się modlili.

Stres załogi potęgowały hałasy, które powodowała broń wypadająca porywaczom z rąk. Co jakiś czas rozlegały się też strzały. Po jednej ze strzelanin pojawili się trzej piraci, jeden z nich miał ranę postrzałową przedramienia. Kompani nie za bardzo przejmowali się jego stanem. Opatrunki założył mu ktoś z załogi i popłynął łodzią do brzegu.

Wreszcie wolność

Wkrótce po porwaniu statku piraci zaczęli negocjować okup za jego zwolnienie z saudyjskim armatorem. Przez cały czas kapitan informował swoją firmę o sytuacji na pokładzie za pośrednictwem tajnej łączności ukrytej przed napastnikami.

- Było to bardzo stresujące i niebezpieczne. Piraci byli bardzo podejrzliwi. Gdy tylko wchodziło się do jakiegoś pomieszczenia, zaraz wpadali, żeby sprawdzić, co się tam robi – opowiada Marek Niski.

Dzięki temu kapitan jako pierwszy dowiedział się, że negocjacje z piratami się zakończyły i wkrótce statek ma zostać uwolniony. 9 stycznia w pobliżu „Sirus Star” pojawił się samolot, który zrzucił do morza zasobniki z pieniędzmi. Piraci wyciągnęli je, przeliczyli gotówkę i podzielili się nią. Pod wieczór pierwsza ich grupa odpłynęła łodziami do brzegu. Wkrótce okazało się, że jedna z motorówek przewróciła się i cała jej załoga poszła na dno. Przepadła też część pieniędzy z okupu. Ostatni piraci zeszli z pokładu tankowca dopiero przed południem 10 stycznia. Statek powoli ruszył w rejs powrotny do Arabii Saudyjskiej. Załoga zajęła się sprzątaniem zdewastowanych pomieszczeń i pokładów, z których napastnicy ukradli wszystko, co tylko wydawało im się użyteczne.

- To była wielka radość i ulga. Na miejscu czekały na nas nasze rodziny, które sprowadził armator. Osobiście przyjechał do nas też prezes Aramco (saudyjska kompania naftowa, do której należy właściciel „Sirius Star” - przyp. red.). Armator dobrze się tu spisał. Jest to jednak przeżycie, które pozostawia ślady do końca życia. Dzieje się tak, bo była to długotrwała kumulacja silnego stresu, z którym naprawdę trudno sobie poradzić – ocenia kapitan Niski.

źródło: http://www.kurier.szczecin.pl
Awatar użytkownika
admin
Administrator
 
Posty: 77
Rejestracja: Wto Maj 19, 2009 12:03 pm
Miejscowość: Szczecin

Wróć do Aktualności z pirackiego świata

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


cron