Humor

Jack Sparrow

Po pokładzie późnym wieczorem szwenda się dwóch pijanych piratów. W pewnej chwili jeden z nich patrzy w górę i mówi:
- Czy widzisz, jaki ten księżyc jest czerwony?
- Wcale nie jest czerwony! Wczoraj był czerwony, a dzisiaj jest zielony.
- A właśnie, że nie!
Faceci sprzeczają się ze sobą o kolor księżyca, podchodzą do stojącego niedaleko bosmana.
- Ej Bosmanie , czy księżyc jest czerwony, czy zielony?
- Który? Ten z lewej, czy ten z prawej?

Na statku stary bosman zaciąga się fajka. Podchodzi do niego kulawy pirat:
- Arrgh... bosmanie, używamy tego samego tytoniu, a jednak aromat z twojej fajki jest o niebo lepszy od mojego. Powiedz kamracie jak to robisz?
Bosman na to:
- Ha, mam na to pewien stary sposób: do tytoniu dodaje zawsze parę włosów łonowych młodej dziewczyny...
Zawinęli do portu, po powrocie na pokład kulawy podchodzi do bosmana, wręcza mu fajkę mówiąc:
- No, spróbuj teraz , zrobiłem jak radziłeś!
Bosman wciąga dym, rozsmakowuje się nim przez chwile i wypuszcza majestatycznie przez nos mówiąc:
- Za blisko dupy rwiesz...
Młody pirat spotyka starego kamrata w tawernie i zaczynają rozmawiać o swoich przygodach na morzu.
Zauważywszy drewnianą nogę, hak i opaskę na oku u pirata, młodzik pyta:
- Co stało się z Twoją nogą?
- Zostaliśmy zaskoczeni przez sztorm i gigantyczna fala zmiotła mnie z pokładu
- odpowiada pirat. - W momencie, gdy mnie wciągali przypłynęły rekiny i jeden odgryzł mi nogę.
- A co z hakiem?
- ahhh... Abordażowaliśmy kupiecki statek. Kule świstały na wszystkie strony,
ostrza cięły tu i tam. W jednej chwili moja ręka została odcięta.
- A skąd się wzięła opaska na oku?
- Mewa narobiła mi na oko, -odpowiedział pirat.
- Ale od tego nie traci się oka !
- Cóż...- odpowiedział pirat, -to był mój pierwszy dzień z hakiem.
Morze Karaibskie, XVII wiek. Slup piracki płynie, z bocianiego gniazda: - Kapitanie, holenderska barka na sterburcie! Zatopią nas!
Kapitan spokojnie:
- Nie bójcie się chłopaki, zdobędziemy, będzie łup... tylko podajcie mi moją czerwoną koszulę i do abordażu!
Walka wygrana, pięciu piratów padło, ale łup jest. Po chwili z bocianiego gniazda:
- Kapitanie, hiszpański galeon na bakburcie, zginiemy!!!
- Spokojnie chłopaki, dajcie mi moją czerwoną koszulę i do walki. Wygramy!
Po chwili walka zakończona, 10 piratów nie żyje, ale galeon zdobyty.
Pierwszy oficer pyta :
- Kapitanie, o co chodzi z tą koszulą?
- Widzisz chłopcze, marynarze wierzą, ze przynosi szczęście, ale to psychologia - gdy zostanę ranny, krwi na czerwonym nie widać i wszyscy myślą, ze nie da się mnie zranić. Wiec swoi walczą jeszcze zacieklej, wrogowie tracą ducha.
W tej chwili rozlega się okrzyk:
- Kapitanie, pięć fregat od dziobu!
Kapitan zaś spokojnie:
- Podajcie mi moje brązowe spodnie...
Po ciężkiej walce na pokładzie zostało jedynie dwóch w miarę sprawnych piratów. Idiota i krótkowidz. Podzielili się obowiązkami żeby jakoś dopłynąć do portu. Idiota miał siedzieć na dziobie i mówić krótkowidzowi gdzie płynąć. Po godzinach rejsu idiota krzyczy:
- Mewa na kursie!
- Jak daleko? - pyta sternik
- No z 10 kabli!
Po paru minutach znowu głos z dziobu:
- Mewa na kursie, 5 kabli!
Po minucie idiota znowuż krzyczy
- Mewa na kursie, 1 kabel!
W końcu krótkowzroczny sternik nie wytrzymał i pyta:
- I co robi ta mewa?
- No stoi sobie na skałach...
*Kabel jest jednostką odległości stosowaną w nawigacji
Pewien cwany pirat, który swoimi sztuczkami kantował kolegów mocno dawał się we znaki kamratom. Jednak papuga kapitana rozgryzła jego numery i zaczęła ostrzegać załogę, kiedy próbował na nie kogoś naciągnąć:
- Schował monetę w rękaw, kulka jest pod środkowym kubkiem, są dwa asy trefl.
Skutek był taki że nasz kanciarz znienawidził papugę ze wzajemnością. Pewnej nocy jakiś szczur przegryzł kadłub okrętu, ten wpadł na rafę i od razu poszedł na dno. Jedynym który ocalał był nasz kanciarz oraz papuga. Siedzieli obydwoje w szalupie, gapili się na siebie z obrzydzeniem i w końcu papuga nie wytrzymała i mówi:
-Wygrałeś spryciarzu, a teraz gadaj zaraz gdzie schowałeś okręt.
Kapitanie, melduję, dziób się zanurza...
- Widzę. Rufa też!
Stary śmierdzący pirat namiętnie szoruje uszy. Podchodzi młodzik i pyta:
- Dlaczego zawsze szorujesz tylko uszy?
- Nigdy się nie myłem - odpowiada stary- ale od nieszczęśliwego wypadku zawsze mam czyste uszy.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku?
- Bosman dzielił rum, kamraci wołali, a ja nie słyszałem.
- Dlaczego chińscy piraci są żółci ?
- Tak to jest jak się leje na nawietrzną...
Kapitan statku pirackiego złapał złotą rybkę. No i złota rybka, wiadomo, jak to złota rybka mówi do niego:
- Dobry piracie, wypuść mnie proszę do morza, nie zabijaj, nie jedz, a spełnię Twoje trzy życzenia!.
Piracisko przemyślało sprawę, ale w końcu mówi:
- Cholera, rybcia, ja jestem pirat bogaty, przelewa mi się nawet, załoga się nie buntuje, skrzynie pod pokładem pełne, armaty, jakich nie zobaczysz w całej Royal Navy, żagle jakoś zawsze wiatru pełne, szczęście mi widać sprzyja, a i zdrowie mam jak koń, a interes jak wieloryb, na kobiety też więc nie narzekam... Nic nie potrzebuję!
Jak to piracie? - mówi znów Rybka - "Musisz mieć choć jedno najskrytsze marzenie!".
Na to piracki kapitan, nieprzyzwyczajony do powtarzania tego, co raz już powiedział, cierpliwość zaczął tracić, mówi
- Do stu piorunów, złotko rzekłem już, że nie potrzebuję niczego.
I zamaszystym ruchem wyrzucił rybkę za burtę. Latająca złota rybka pomyślała sobie w locie "Kurczę, taki dobry dla mnie ten pirat był, zupełnie nie jak pirat, już myślałam, że w garnku skończę, a tu takie szczęście! Nie no, muszę mu się jakoś odpłacić! Niemożliwe, żeby człowiek niczego nie chciał, nie ma ludzi, którzy mają wszystko, oni zawsze chcą więcej! Niech się spełni pierwsze życzenie, jakie wypowie jutro z rana!".
Pirat jak to pirat, na koniec dnia zapomniał już o gadającej rybie, jaką spotkał, generalnie zapomniało całym Bożym świecie, bo zalał się w trupa. Rano budzi się skoro świt o 13, skacowany, we łbie nadal wiruje, ledwo na nogach stoi, ale wychodzi na pokład, przeciąga się, przeciera oczy i mówi
- No, do stu piorunów, steer w plecy, kotwica w dupę, byleby tylko ładna pogoda była!
Sary bryg roztrzaskał się o skały. Ocalał jeden pirat, który wylądował na maleńkiej wyspie. Co gorsza, obok, oddzielona wąskim  przesmykiem leży sobie kolejna wysepka - a na niej całe plemię napalonych pięknych Amazonek. Sęk jedynie w tym, że na przesmyku krążą rekiny a na wysepce żadnego budulca do zrobienia tratwy.  Zdesperowany rozbitek kombinował latami - nic z tego, do sąsiedniej "wyspy rozkoszy" nie udało się dotrzeć.
Któregoś dnia siedzi sobie jak zwykle na brzegu i łowi śniadanko na wędkę. Wtem bach - wyciąga złotą rybkę, a ta (jak to w bajce bywa) odzywa się ludzkim głosem:
- Dobry rybaku, wypuść mnie a spełnię jedno twoje życzenie...
Rozbitek pomyślał i rzecze:
- Wiesz co ryba ? Weź no, zrób mi tu mosteczek...
Na to rybka wygina się do tyłu:
- Aleś se, kurde wymyślił...
Czarnobrody (Edward Teach) wchodząc do tawerny zauważył Johna siedzącego przy stoliku uśmiechniętego od ucha do ucha.
- John, coś ty taki zadowolony?
- Wczoraj łatałem sobie łódź, ... i nagle podeszła do mnie ruda piękność... mówię Ci, stary... z taakim biustem. Stanęła i spytała:
- Mogę popływać z Tobą łodzią?
Powiedziałem:
- Pewnie, że możesz.
Wziąłem ją więc sobą, stary. Odpłynęliśmy dość sporo od brzegu. Zrzuciłem żagle i mówię do niej:
- Albo mi się tu oddasz , albo płyniesz do brzegu wpław. I wiesz co, stary? Ona nie umiała pływać, Rozumiesz? Nie umiała pływać!
Nazajutrz Edward wchodzi do tej samej tawerny i widzi Johna jeszcze bardziej zadowolonego niż wczoraj.
- Widzę, że humor Cię nie opuszcza...
- Ech, stary... muszę Ci opowiedzieć... malowałem wczoraj łódź, tylko malowałem... i podeszła super blondyna, z ... no wiesz... z taaakim biustem... Spytała, czy może popływać ze mną łodzią.
- Jasne - mówię.
Odpłynąłem jeszcze dalej niż ostatnio. zrzuciłem żagle i mówię do niej:
- Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław.
Stary... nie umiała pływać, ta też nie umiała pływać!!
Parę dni później w znanej już nam Tawernie Czarnobrody znowu spotyka Johna, tym razem jednak widzi, że John sączy piwko i popłakuje.
- Hej, John, coś Ty dzisiaj dla odmiany taki smutny?
- Ech, stary, wczoraj naprawiałem żagle na swojej łodzi ...i nagle staje przede mną piękna murzyneczka... piersi... stary! Taaakie miała. No i pyta, czy może popływać ze mną łodzią. Więc jej mówię:
- Jasne, że możesz.
Popłynęliśmy daleko, jeszcze dalej niż poprzednio... Zrzuciłem żagle, popatrzyłem na jej biust i powiedziałem:
- Albo sex, albo płyniesz wpław do brzegu.
Ona ściągnęła majtki...
Ona miała członka! Miała ogromnego członka, stary! A ja...
Ja nie umiem pływać. Rozumiesz? Nie umiem pływać!!!
Kapitan do bosmana przy sterze:
- Która godzina?
- Nie wiem ale też bym się napił
Czarnobrody w jedwabnych szatach, cały obwieszony złotem i klejnotami, wyciąga złotą wędkę ze złotą żyłką i idzie łowić ryby. Po jakimś czasie łapie złotą rybkę. Popatrzył na nią, obejrzał w koło z pogardą i już ma wyrzucić z powrotem do wody, a rybka na to:
- Hej rybaku! A trzy życzenia?
- Eeeeeh, no dobra. Co chcesz?
Piracki kapitan zostawiony dawno temu przez załogę na bezludnej wyspie wyciąga z wody dziewczynę, która dopłynęła do brzegu trzymając się beczki.
- Od dawna pan tu żyje?
- Od 15 lat.
- Sam?
- Tak.
- Teraz będzie miał pan to, czego panu najbardziej brakowało... - zagadnęła filuternie.
- Niemożliwe! W tej beczce jest rum?
Pijany pirat opowiada wrażenia z ostatniego rejsu: - Wypłynęliśmy, kurwa, z portu. Sztorm, kurwa, jak diabli! Ale nasz kapitan, kurwa, to dzielny chłop! Wkrótce zawinęliśmy, kurwa, do portu, to ja, kurwa, myślę: trzeba się, kurwa, napić i zabawić. Idę, kurwa, do knajpy, siadam, kurwa, przy barze, a tu, kurwa, przysiada się do mnie ta... no... kobieta lekkich obyczajów.
Płynie religijny pirat szalupą, rozdmuchało się i ma kłopoty. Podpływają Francuzi
- Może zabrać Cię na pokład?
- Nie trzeba - Bóg mnie uratuje
Tymczasem rozdmuchało się na dobre. Łódka już dawno poszła na dno, fale kamrata rzucają tu i tam. Podpływają Anglicy:
- Ahoj - łap line wciągniemy Cię na pokład.
- Nie trzeba - Bóg mnie uratuje
No i utonął. Po 100 latach w czyśćcu, trafił do nieba. Trochę rozgoryczony mówi:
- Boże, tak w Ciebie wierzyłem, dlaczego mnie nie uratowałeś?
A na to BÓG:
- Głupcze! A kto po ciebie wysłał Francuzów i Anglików?
Dziewczyna zwraca się do pirata:
-Czy to prawda, ze marynarz ma w każdym porcie narzeczona?
-Nie wiem, nie byłem jeszcze we wszystkich portach.
Pod ścianą na sikaniu spotykają się dwaj piraci. Obaj mają obcięte ... z resztkami napisu "aiby".
- Co się stało kamracie? -pyta jeden
- Podczas walki na noże niestety straciłem przyrodzenie. A ci kamracie co się stało?
- Ja straciłem swojego w burdelu przez szaloną dziwkę. A co tam miałeś wytatuowane?
- Ja miałem wytatuowane słowo "Karaiby"- dumnie odpowiada pirat - a Ty?
- Ja miałem wytatuowane "Piraci zapraszają wszystkie piękne dziewczyny na Karaiby " - skromnie odpowiedział tamten.
Na kawałku potrzaskanego masztu płynie po morzu ocalały z katastrofy morskiej Anglik. Dopływa do niego Francuz, ocalały z zatopionego przed godzina przez piratów statku.
-Długo pan tak już tak pływa?
-Gdzieś od miesiąca.
-I jak pan to wytrzymuje?
-Sam się sobie dziwuje. Ale szczególnie nudzę się w weekendy!
Przy barze w tawernie siedzi stary pirat:
- Czy to prawda, że z całej załogi Kapitana Kida tylko ty ocalałeś?
- Tak. To prawda.
- A jak Ci się udało uratować, przecież wszystkich złapali i powiesili?
- Dzień wcześniej tak się zapiłem w porcie, że zapomniałem wsiąść na łajbę.
Burza na morzu. Kapitan ogłasza alarm. Przekrzykując szalejący sztorm pyta kamratów:
- Czy któryś potrafi się modlić?
- Tak - zgłasza się jeden
- To dobrze. Będziesz się modlił, jak my wskoczymy do szalupy , bo mamy o jedno miejsce za mało.
Co to jest małe, brudne, nie ogolone i lata miedzy majtkami?
- Bosman!
Napalony pirat złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Pirat pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Przychodzi do medyka pirat z wytatuowaną na brzuchu mapą świata i mówi:
- Brzuch mnie boli.
- Gdzie?
- O tu, na biegunie północnym!


strona głównagóra strony
Copyright © 2009 "Jollyroger" Tomasz Piechota | CSS and XHTML |